Analizy - FUNDACJA R&D HUB https://fundacjardhub.buzz Zeroemisyjność Sun, 12 Jan 2025 10:13:26 +0000 pl-PL hourly 1 https://fundacjardhub.buzz/wp-content/uploads/2022/04/favicon.png Analizy - FUNDACJA R&D HUB https://fundacjardhub.buzz 32 32 Zrównoważony rozwój a innowacje w R&D w Polsce https://fundacjardhub.buzz/analizy/zrownowazony-rozwoj-a-innowacje-w-rd-w-polsce/ Thu, 12 Dec 2024 07:55:22 +0000 https://fundacjardhub.buzz/?p=3086 W dobie coraz większej świadomości ekologicznej i społecznej, zrównoważony rozwój stał się kluczowym elementem strategii biznesowych. Dlatego też innowacje w dziedzinie badań i rozwoju (R&D) odgrywają coraz większą rolę w tworzeniu rozwiązań zgodnych z ideą zrównoważonego rozwoju. Polska, jako dynamicznie rozwijający się kraj, stoi przed szansą wykorzystania swojego potencjału w dziedzinie innowacji i zrównoważonego rozwoju. Dzięki wsparciu ze strony rządu oraz infrastrukturze badawczej i rozwojowej, polscy naukowcy i przedsiębiorcy mogą skutecznie realizować projekty związane z ochroną środowiska, efektywnością energetyczną czy zrównoważoną produkcją. Inwestycje w badania naukowe i rozwój technologiczny mają kluczowe znaczenie dla kreowania nowych rozwiązań, które będą zarówno innowacyjne,…

The post Zrównoważony rozwój a innowacje w R&D w Polsce first appeared on FUNDACJA R&D HUB.

]]>
W dobie coraz większej świadomości ekologicznej i społecznej, zrównoważony rozwój stał się kluczowym elementem strategii biznesowych. Dlatego też innowacje w dziedzinie badań i rozwoju (R&D) odgrywają coraz większą rolę w tworzeniu rozwiązań zgodnych z ideą zrównoważonego rozwoju. Polska, jako dynamicznie rozwijający się kraj, stoi przed szansą wykorzystania swojego potencjału w dziedzinie innowacji i zrównoważonego rozwoju. Dzięki wsparciu ze strony rządu oraz infrastrukturze badawczej i rozwojowej, polscy naukowcy i przedsiębiorcy mogą skutecznie realizować projekty związane z ochroną środowiska, efektywnością energetyczną czy zrównoważoną produkcją. Inwestycje w badania naukowe i rozwój technologiczny mają kluczowe znaczenie dla kreowania nowych rozwiązań, które będą zarówno innowacyjne, jak i zgodne z ideą zrównoważonego rozwoju. Działania podejmowane przez polskie firmy, instytucje naukowe oraz organizacje pozarządowe są nie tylko szansą na rozwój biznesu, ale również wkładem w poprawę jakości życia i ochronę środowiska.

Dlatego zachęcam wszystkich do wspierania innowacji w dziedzinie badawczo-rozwojowej oraz promowania zrównoważonego rozwoju w Polsce. Nasza wspólna praca może przyczynić się do stworzenia lepszej przyszłości dla nas wszystkich. Dołącz do nas https://fundacjardhub.buzz/ i bądź na bieżąco z najlepszymi praktykami związanymi z zrównoważonym rozwojem i innowacjami w R&D! 🌍💡 #zrównoważonyrozwój #innowacje #R&D #Polska #zrównoważonyrozwójbiznesu #zrównoważonerozwiązania #innowacjenaukowe

The post Zrównoważony rozwój a innowacje w R&D w Polsce first appeared on FUNDACJA R&D HUB.

]]>
Podsumowanie – Prawne aspekty sprzedaży przez Internet https://fundacjardhub.buzz/analizy/podsumowanie-prawne-aspekty-sprzedazy-przez-internet/ Mon, 04 Nov 2024 17:57:00 +0000 https://fundacjardhub.buzz/?p=3201 Zapraszamy do zapoznania się z podsumowaniem webinarium dot. prawnych aspektów sprzedaży przez Internet.

The post Podsumowanie – Prawne aspekty sprzedaży przez Internet first appeared on FUNDACJA R&D HUB.

]]>
Zapraszamy do zapoznania się z podsumowaniem webinarium dot. prawnych aspektów sprzedaży przez Internet.

The post Podsumowanie – Prawne aspekty sprzedaży przez Internet first appeared on FUNDACJA R&D HUB.

]]>
[RAPORT] „Zielona Przyszłość Branży Spożywczej: Wyzwania Energetyczne i Regulacje Prawne” https://fundacjardhub.buzz/analizy/raport-zielona-przyszlosc-branzy-spozywczej-wyzwania-energetyczne-i-regulacje-prawne/ Wed, 09 Oct 2024 07:08:39 +0000 https://fundacjardhub.buzz/?p=2989 Zachęcamy do zapoznania się z raportem pt.: „Zielona Przyszłość Branży Spożywczej: Wyzwania Energetyczne i Regulacje Prawne”, który powstał po webinarze z dnia 19 lipca 2024 r.

The post [RAPORT] „Zielona Przyszłość Branży Spożywczej: Wyzwania Energetyczne i Regulacje Prawne” first appeared on FUNDACJA R&D HUB.

]]>
Zachęcamy do zapoznania się z raportem pt.: „Zielona Przyszłość Branży Spożywczej: Wyzwania Energetyczne i Regulacje Prawne”, który powstał po webinarze z dnia 19 lipca 2024 r.

The post [RAPORT] „Zielona Przyszłość Branży Spożywczej: Wyzwania Energetyczne i Regulacje Prawne” first appeared on FUNDACJA R&D HUB.

]]>
Żywność może zdrożeć o 30%. Prognoza ekonomisty – Infor.pl https://fundacjardhub.buzz/analizy/zywnosc-moze-zdrozec-o-30-prognoza-ekonomisty-infor-pl/ Sun, 13 Nov 2022 17:14:39 +0000 https://fundacjardhub.buzz/?p=2604 Ceny produktów spożywczych w sklepach będą jeszcze rosnąć, ponieważ producenci wyczerpali już zapasy środków produkcji i surowców kupowanych po niższych cenach. W przyszłym roku, po kolejnym sezonie, ceny produktów spożywczych w sklepach mogą być droższe nawet o 20-30 proc. rok do roku. Ceny żywności mogą znacząco wzrosnąć, tańsze zapasy na wyczerpaniu„Uważam, że obecne ceny produktów spożywczych w sklepach będą jeszcze rosnąć. Część produktów była wytworzona przy wykorzystaniu zapasów nawozów kupowanych po starych cenach, poza tym niektórzy rolnicy na wiosnę kupowali nawozy, widząc co zaczyna się dziać i nabyli je jeszcze względnie tanio” – powiedział Bartosz Urbaniak w wywiadzie dla PAP…

The post Żywność może zdrożeć o 30%. Prognoza ekonomisty – Infor.pl first appeared on FUNDACJA R&D HUB.

]]>
Ceny produktów spożywczych w sklepach będą jeszcze rosnąć, ponieważ producenci wyczerpali już zapasy środków produkcji i surowców kupowanych po niższych cenach. W przyszłym roku, po kolejnym sezonie, ceny produktów spożywczych w sklepach mogą być droższe nawet o 20-30 proc. rok do roku.

Ceny żywności mogą znacząco wzrosnąć, tańsze zapasy na wyczerpaniu
„Uważam, że obecne ceny produktów spożywczych w sklepach będą jeszcze rosnąć. Część produktów była wytworzona przy wykorzystaniu zapasów nawozów kupowanych po starych cenach, poza tym niektórzy rolnicy na wiosnę kupowali nawozy, widząc co zaczyna się dziać i nabyli je jeszcze względnie tanio” – powiedział Bartosz Urbaniak w wywiadzie dla PAP Biznes.

„Stopniowo jednak na rynek będą wchodziły produkty z nowego sezonu, a one mogą być znacznie droższe, mocno powyżej inflacji, bo będą wytwarzane z uwzględnieniem obecnych cen środków produkcji. Niektóre ceny nawozów wzrosły o około 1000-2500 zł za tonę. Są jeszcze inne nośniki kosztów w rolnictwie, np. paliwo, które też mocno podrożało, a także energia potrzebna do suszenia i przechowywania” – dodał.

Niektórzy handlowcy ograniczyli marże, aby zahamować wzrost cen żywności
Jak poinformował, według obserwacji BNP Paribas, część podwyżek cen żywności w tym roku już była zamortyzowana przez sieci handlowe i pośredników.

„Chociaż niektórym rolnikom wydaje się, że producenci, którzy biorą od nich surowce rolne, czy sprzedawcy w sklepach ich wykorzystują, to jednak my widzimy, że przetwórcom i sprzedawcom marże pospadały. Oznacza to, że oni częściowo już wzięli na siebie wzrost cen, który wystąpił na poziomie produkcji rolnej” – powiedział.

Za rok żywność może być droższa o 30%

„Moim zdaniem, w swoich modelach operacyjnych firmy te nie mają już miejsca, aby dalej amortyzować wzrosty cen z rynku pierwotnego. Dlatego spodziewamy się, że w przyszłym roku, po kolejnym sezonie, ceny produktów spożywczych w sklepach mogą rosnąć nawet o 20-30 proc. rok do roku” – dodał.

Zdaniem Urbaniaka, marże w przemyśle przetwórczym rosły w I kwartale tuż po napadzie Rosji na Ukrainę, ale obecnie zaczynają się kurczyć, co jest związane z inflacją i poziomem cen gazu i energii.

„Bardzo niewiele przedsiębiorstw zarówno w Polsce, jak i za granicą kupowało energię i gaz na umowy terminowe, na kilka miesięcy naprzód. Większość z nich kupowała na rynku spotowym, czyli natychmiastowym, zatem teraz muszą ponosić skutki wysokich kosztów energii” – powiedział Bartosz Urbaniak.

Źródło: https://mojafirma.infor.pl/

The post Żywność może zdrożeć o 30%. Prognoza ekonomisty – Infor.pl first appeared on FUNDACJA R&D HUB.

]]>
Oślepia nas świetlny smog. Przyszłość rysuje się w coraz ciemniejszych barwach https://fundacjardhub.buzz/analizy/oslepia-nas-swietlny-smog-przyszlosc-rysuje-sie-w-coraz-ciemniejszych-barwach/ Thu, 21 Jul 2022 19:05:59 +0000 https://fundacjardhub.buzz/?p=2454 Kiedy ostatnio widziałeś gwiazdy na nocnym niebie? Kiedy w nocy miałeś w mieszkaniu naprawdę ciemno bez zasłaniania okien? Tak bardzo otoczyliśmy się światłem, że i naszym organizmom, i całemu ekosystemowi zaczyna brakować ciemności. Świetlny smog wywołuje bezsenność, niszczy wzrok, a nawet może wywoływać raka. I choć naukowcy apelują, by z nim walczyć, to wolimy tkwić w jasności. Ziemia zatrzęsła się w środku nocy. Była godz. 4 nad razem, gdy wstrząsy wyrwały ze snu wielu mieszkańców Northridge, dzielnicy Los Angeles. Obudzeni w środku nocy dostrzegli nieznajomą im ciemność. Nie taką zwykłą, nocną, do której przywykli, ale dużo głębszą. Mrok rozlał się…

The post Oślepia nas świetlny smog. Przyszłość rysuje się w coraz ciemniejszych barwach first appeared on FUNDACJA R&D HUB.

]]>
Kiedy ostatnio widziałeś gwiazdy na nocnym niebie? Kiedy w nocy miałeś w mieszkaniu naprawdę ciemno bez zasłaniania okien? Tak bardzo otoczyliśmy się światłem, że i naszym organizmom, i całemu ekosystemowi zaczyna brakować ciemności. Świetlny smog wywołuje bezsenność, niszczy wzrok, a nawet może wywoływać raka. I choć naukowcy apelują, by z nim walczyć, to wolimy tkwić w jasności.

Ziemia zatrzęsła się w środku nocy. Była godz. 4 nad razem, gdy wstrząsy wyrwały ze snu wielu mieszkańców Northridge, dzielnicy Los Angeles. Obudzeni w środku nocy dostrzegli nieznajomą im ciemność. Nie taką zwykłą, nocną, do której przywykli, ale dużo głębszą. Mrok rozlał się na ulice, bo w większości miasta nie było prądu. Niepokój zwiększyło jeszcze to, co zauważyli za oknami. Na nocnym niebie wisiało coś, czego wielu z nich nie widziało nigdy wcześniej. Coś jak ciągnący się, świecący, miejscami migoczący gazowy obłok. Ludzie w panice zaczęli dzwonić na służby ratunkowe i do Obserwatorium Griffith, obawiając się inwazji obcych albo początku apokalipsy. Tyle że przeraził ich widok po prostu Drogi Mlecznej, którą ujrzeli pierwszy raz w życiu. Dotychczas ich miasto nocą było tak bardzo rozświetlone, że nie było nad nim widać gwiazd, planet czy innych obiektów naszej galaktyki.

Ta prawdziwa historia, którą uwielbiają opowiadać astronomowie, wydarzyła się w 1994 roku, kiedy w Los Angeles po trzęsieniu ziemi doszło do poważnej awarii prądu.

Od tego czasu nocne niebo – nie tylko nad Los Angeles – jest jeszcze mocniej zanieczyszczone światłem. To problem globalny, obecny także w Polsce. Jednak w naszym kraju jego świadomość jest znikoma. Zwracają na niego uwagę nieliczni i raczej z mizernymi skutkami. Nie dostrzegamy problemu, tak jak nauczyliśmy się nie dostrzegać gwiazd na nocnym niebie nad miastami. Choć tak naprawdę to problem nie tylko miast.

W całym naszym kraju nie ma już miejsca, nad którym niebo byłoby w 100 procentach wolne od zanieczyszczeń światłem. Ba, połowa mieszkańców naszego kraju w ogóle nie ma szans dostrzec na niebie Drogi Mlecznej. A aż 14 proc. Polaków ma nad sobą niebo tak jasne, że ich oczy w ogóle nie wychodzą z dziennego trybu widzenia.

Zepsuliśmy światło

– Takie historie jak w Los Angeles zdarzają się też u nas. Ludzie bywają zaskoczeni tym, co zobaczą na niebie, gdy wyjadą poza miasto. Regularnie prowadzimy warsztaty dla młodzieży. Jedziemy z nimi w Góry Izerskie, aby obserwować niebo. Zdarza nam się słyszeć pytania: „a co to za rozmyta wstęga na niebie?”. Odpowiadamy: to, drogi młody człowieku, Droga Mleczna, której we Wrocławiu czy Warszawie nie da się zobaczyć. Smutne, ale prawdziwe. Połowa mieszkańców Polski nie może zobaczyć Drogi Mlecznej z miejsca swojego zamieszkania – mówi dr Sylwester Kołomański, astronomom i badacz zanieczyszczenia światłem z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Zanieczyszczenie światłem (z ang. light pollution), nazywane niekiedy smogiem świetlnym, to zanieczyszczenie środowiska nadmiernym, sztucznym światłem powstającym wskutek działalności człowieka. Może pochodzić od latarni ulicznych, ruchu drogowego, oświetlenia przemysłowego. Może też przenikać z okien biurowców, banerów reklamowych czy podświetlanych dla walorów estetycznych zbiorników wodnych i iluminacji obiektów architektonicznych.

– W skrócie to nadmierne, niepożądane światło, którego źródłem są działania człowieka. Jego przyczyną jest zwykle zbyt duże nasilenie i niewłaściwa konstrukcja źródła światła, czyli np. lampy ulicznej. Wciąż wiele latarni oświetla nie tylko to, do czego zostało powołane, czyli chodnik czy jezdnię, ale świeci też na boki i w niebo. Jest to szczególnie dotkliwe zimą, w sezonie grzewczym, bo światło odbija się nie tylko od często jasnego podłoża (np. betonu, bruku czy śniegu), ale również od chmur i oświetla ziemię nawet tam, gdzie sztucznego światła nie ma. Tworzy to efekt takiego wiecznego świto-zmierzchu – mówi dr hab. Tomasz Ściężor z Politechniki Krakowskiej.

– Zepsuliśmy termin światło – mówi dr inż. arch. Magdalena Zienowicz z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. – Przez wiele dekad liczyła się tylko wydajność, ilość luksów, a zapomnieliśmy o tym, że oświetlenie jest kontekstowe, wpływa na otoczenie, a jego celem ma być wzbogacenie przestrzeni, a nie jej prześwietlenie. Dopiero od niedawna zaczynamy to rozumieć – dodaje.

Jednak to uświadomienie dociera do nas późno. W momencie, gdy prawie 99 proc. ludności Unii Europejskiej żyje na obszarach, na których nocne niebo jest zanieczyszczone. Magdalena Zienowicz zwraca uwagę, że doskonale widać to na zdjęciach satelitarnych. – Jeśli porównamy lata 90. XX wieku i pierwsze dwie dekady wieku XXI, to różnice są przerażające. Jak patrzę na przyśpieszenie, w jakim zanika noc, to mam wrażenie pewnej radioaktywności miast. Niestety, dziś tak naprawdę nie mamy ciemnego nieba. Ono stało się luksusem. Występuje w parkach ciemnego nieba, do których organizowane są wycieczki, jak do muzeum czy zoo, aby doświadczyć czegoś niespotykanego – dodaje.

Gospodarka światłem

Astronom Sylwester Kołomański podkreśla, że światło stanowi bez wątpienia jedno z największych dobrodziejstw naszej cywilizacji. – Ma wiele zalet, o których nie można zapominać i z których nikt nie chce rezygnować. Musimy jednak pamiętać, że światło elektryczne to wynalazek jak każdy inny. Ma również swoje wady, a jego nadmierna i uciążliwa emisja powoduje szereg negatywnych konsekwencji – dr Sylwester Kołomański tłumaczy, że te negatywne konsekwencje są tak dla człowieka, środowiska i przyrody, jak dla krajobrazu naturalnego i kulturowego. – Światło kojarzy nam się z czymś dobrym. Mamy kulturowo zakodowane, że światło to jasność, dobro, a ciemność to zło. Ale wystarczy, że rozejrzymy się w swojej okolicy i okazuje się, że problem jest nam doskonale znany. Niekiedy nie musimy nawet wychodzić z własnego domu, aby dostrzec, że w naszej sypialni nocą za sprawą ulicznych lamp czy jakiegoś reklamowego baneru jest tak jasno, że można bez kłopotu czytać książkę – dodaje ekspert. Jak tłumaczy, w walce z zanieczyszczeniem światłem nie chodzi o to, aby wszystko wyłączyć i aby zapanowała kompletna ciemność, lecz o to, aby światłem gospodarować w rozsądny, zrównoważony sposób.

Wtedy prawdopodobnie nocne nieba nad naszymi miastami wyglądałyby zupełnie inaczej. Zmiana byłaby z pewnością widoczna gołym okiem, choć pewnie nie aż tak wyrazista, jak przedstawił to francuski fotograf Thierry Cohen. Aby uświadomić nam, co tracimy, stworzył on serię fotografii „Darkness Cities”, w których niebo zanieczyszczone światłem zastąpił niebem pełnym gwiazd. Jego prace przedstawiające m.in. Paryż, San Francisco, Londyn, ale też Warszawę można zobaczyć na jego stronie internetowej i Instagramie.

Tyle wizja artysty, ale rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Nie trzeba nawet mieszkać w słynnych Siechnicach pod Wrocławiem, gdzie łuny światła ze szklarni warzywnych tak bardzo rozświetlają niebo, że poświatę widać nawet z kilkudziesięciu kilometrów. Wystarczy rozejrzeć się po najbliższej okolicy, aby przekonać się, że wiele źródeł światła jest z pewnością niewłaściwie skonstruowanych, jeśli nie zbędnych.

Zanieczyszczenie światłem, co udowodniły już liczne badania naukowe, ma niekorzystny wpływ na ludzi, zwierzęta i środowisko naturalne. Jednak pierwsi na tym zjawisku ucierpieli astronomowie. Jeszcze w XIX wieku byli w stanie prowadzić obserwacje z dużych miast w Europie czy Ameryce. Dziś jednak łuna światła rozjaśnia niebo nad większością miast tak bardzo, że możemy dostrzec w nich nieliczne gwiazdy i to tylko przy sprzyjających warunkach atmosferycznych. Dlatego od dekad astronomowie przenoszą się poza miasta.

– Im niebo jest ciemniejsze, tym więcej możemy dostrzec na nim obiektów astronomicznych. A im jest jaśniej, tym bardziej spada jakość obserwacji. Zaburzenia w miastach są tak wielkie, że profesjonalne obserwacje nie są wcale możliwe. Co gorsza, łuny świateł miast rozlewają się na okolicę i tworzą tzw. wyspy świetlne. Te wyspy są rozleglejsze niż miasta. W krajach, gdzie jest dużo miast i innych oświetlonych miejscowości, wyspy świetlne zlewają się ze sobą. W efekcie na ogromnych obszarach niebo jest mocno zdegradowane i nie da się tam prowadzić obserwacji astronomicznych na światowym poziomie. Tak jest już w niektórych państwach Europy – mówi dr Sylwester Kołomański.

Świetlna beznadziejność

Ale to nie jest tylko bolączka astronomów. Badania pokazują, że nocne światła wpadające do naszych mieszkań i sypialń wpływają na sen. Dowiedli tego naukowcy ze Stanford University w Kalifornii, którzy sprawdzali, jak oświetlenie wpływa na jego jakość. Przez osiem lat przebadali blisko 16 tys. osób zarówno z największych miast, jak i mniejszych ośrodków miejskich czy wsi. Co oczywiste, osoby żyjące w tych pierwszych były narażone bardziej na wyższe poziomy światła nocą niż te, które mieszkały w tych drugich. Wnioski? Oświetlenie uliczne znacząco wpływa na zaburzenia snu. Badani zamieszkujący intensywniej oświetlone rejony częściej sypiali krócej niż sześć godzin dziennie, byli niezadowoleni z długości i jakości snu. Częściej też budzili się w nocy, a w ciągu dnia czuli się senni, byli zmęczeni i mieli problemy z koncentracją.

– Brak odpowiedniej jakości snu może prowadzić do różnego rodzaju zaburzeń. Gdy nocą jest za jasno, w organizmie wydziela się zbyt mało melatoniny, która odpowiedzialna jest za funkcjonowanie układu immunologicznego i metabolicznego. Jej brak może prowadzić nawet do rozwoju chorób nowotworowych. Badania opublikowane przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem Światowej Organizacji Zdrowia (IARC) pokazały, że nadmierne oświetlenie w porze nocnej może być przyczyną raka, zwłaszcza piersi u kobiet i prostaty u mężczyzn – mówi dr hab. Tomasz Ściężor. I dodaje, że człowiek przez tysiące lat był podporządkowany naturalnemu cyklowi światło-ciemność. – Dzień był czasem aktywności, a noc spoczynku. Rozregulowanie tego biologicznego zegara sprawia, że grożą nam poważne konsekwencje zdrowotne – dodaje.

Zanieczyszczenie światłem wpływa na cały ekosystem. Wiele ptaków wykorzystuje światło do orientacji w czasie lotu. Kiedy spotkają silne źródła światła, np. lampy, to błędnie zakładają, że to właśnie Księżyc. Lecąc do niego, mogą wpaść w tzw. studnie świetlne, czyli obszary silnego kontrastu między jasną lampą a otoczeniem. To pułapki, z których często nie są w stanie uciec. Krążą więc wokół nich, aż padną z wycieńczenia.

Naturalne światło reguluje też – podobnie jak u człowieka – zegar biologiczny zwierząt. Sztuczne światło może ten zegar rozregulować. Naukowcy zaobserwowali już, że zanieczyszczenie światłem wpływa na aktywność niektórych owadów, ich zdolność do pobierania pokarmu czy rozmnażanie. Negatywnie na to ostatnie może wpływać też u niektórych gatunków ryb.

– Dochodzi też do zaburzenia systemu łowca – ofiara. Ten pierwszy wykorzystuje, że ten drugi jest łatwo oświetlony i można powiedzieć „podany na tacy”. Widać to często w oświetlonych lasach na granicy miast, gdzie kuny czy łasice wykorzystują rozjaśnione niebo do schwytania ofiary, która staje się łatwym łupem – mówi dr hab. Tomasz Ściężor.

Nadmierna ekspozycja na światło nie pomaga też roślinom, choć przecież światło jest im niezbędne do wytwarzania chlorofilu. Tyle że nadmiar może zaburzać wiosenne i jesienne fazy rozwojowe. A to może doprowadzić do zmiany terminu pękania pąków drzew i krzewów wiosną, ale także wpływać na zmianę terminu jesiennego wchodzenia w spoczynek, przebarwiania się i opadania liści. Zaburzenie tych procesów może prowadzić do zamierania części pędów w koronach drzew i przyspieszonego ich starzenia, a także do wyłamywania się konarów pod wpływem ciężaru zgromadzonego śniegu, kiedy drzewa zbyt długo utrzymują jesienią liście. A to już bezpośrednie zagrożenie dla ludzi. Zresztą nie jedyne, bo rośliny w miastach zwykle nie są podlewane w optymalnych dawkach i cierpią z powodu suszy. A dodatkowe parowanie nocą (oczywiście wzmocnione sztucznym oświetleniem) może przyspieszyć ucieczkę wody z gleby do atmosfery i dodatkowo wzmocnić efekt suszy w mieście.

Zanieczyszczenie światłem przybliża nas też do katastrofy klimatycznej. Lwia jego część – np. lampy uliczne świecące w górę – to bezużytecznie zmarnowana energia elektryczna. Szacunki International DarkSky Association (IDA) pokazują, że tylko w Stanach Zjednoczonych co najmniej 30 proc. całego zewnętrznego światła sztucznego jest marnowane w postaci łuny świetlnej przez użytkowanie nieodpowiednich opraw oświetleniowych powodujących niekorzystną i nadmierną ucieczkę światła. Według tych samych szacunków wiąże się to ze zmarnowaniem energii elektrycznej o wartości 3 miliardów dolarów i niepotrzebną emisją 21 milionów ton CO2 do atmosfery. Aby zrównoważyć taką ilość dwutlenku węgla, należałoby sadzić 875 milionów drzew rocznie.

Najciemniej w świetle

W niektórych państwach z zanieczyszczeniem świetlnym walczy się od lat. Każdorazowo pojawia się też koronny argument za tym, aby nic nie robić. A mianowicie: światło to bezpieczeństwo. Jest potrzebne nie tylko do funkcjonowania świata, jaki znamy (działającego w trybie 24/7, czy nam się to podoba, czy nie), ale także do utrzymania pozornego poczucia bezpieczeństwa w trakcie nocy. Dlaczego pozornego? Bo instynktownie ciemność kojarzymy z zagrożeniem, strachem przed nieznanym, a jasność z bezpieczeństwem. Dlatego oświetlając ulice, liczymy, że będzie tam bezpieczniej. Tyle że paradoksalnie jak w przysłowiu: najciemniej jest pod latarnią.

– Wbrew pozorom błędnie skonstruowane oświetlenie obniża bezpieczeństwo, bo zwiększa kontrast między miejscami oświetlonymi a zaciemnionymi. Nasze oczy dostrajają się do miejsc najjaśniejszych i pozostają ślepe na pozostałe. W efekcie nie widzimy, co się dzieje tuż poza latarnią, więc nie widzimy także zagrożeń czyhających w ciemności, a agresor ma swoje potencjalne ofiary doskonale widoczne – mówi dr hab. Tomasz Ściężor. I dodaje, że w Stanach Zjednoczonych wiele miast zdecydowało się na ograniczenie oświetlenia ulic nocą i nie wpłynęło to negatywnie na statystyki wandalizmu. – Wręcz przeciwnie, wskaźnik ten w wielu miejscach się obniżył – wskazuje.

Te słowa potwierdzają też statystyki Komendy Stołecznej Policji publikowane przez Holistic News, z których wynika, że najwięcej kradzieży, włamań czy rozbojów odbywa się w oświetlonych częściach miasta. Podobne wnioski płyną z badań przeprowadzonych na potrzeby doktoratu, który powstał na Uniwersytecie Warszawskim. Jak podawała „Gazeta Wyborcza”, jego autorka sprawdzała, gdzie w Warszawie skradziono więcej samochodów. Okazało się, że w miejscach oświetlonych. Podobne wnioski płyną z badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii. Naukowcy z The London School of Hygiene & Tropical Medicine (LSHTM) sprawdzili, jak w miejscach, gdzie stopniowo zmniejszano natężenie oświetlenia ulicznego, zmieniały się statystyki związane z kradzieżami samochodów i z samochodów. Wyniki: nieznacznie spadła liczba kradzieży pojazdów, ale za to statystyki włamań do nich zmniejszyły się o połowę. Co ciekawe, zbiegło się to ze znaczącym, 1,5-krotnym wzrostem przestępczości związanej z samochodami na pobliskich ulicach, gdzie oświetlenie zostało włączone przez całą noc. Oznacza to, że prawdopodobnie niektórzy przestępcy zdecydowali przenieść się na lepiej oświetlone ulice w pobliżu.

Zarządzanie nocą

– Na pewno nie można wylać dziecka z kąpielą. Wszyscy potrzebujemy światła, nawet astronomowie. Dlatego kluczowe jest nie wyłączanie, ale jego racjonalne, właściwie używanie, aby nie szkodzić sobie i innym – mówi dr Sylwester Kołomański.

– Wszyscy nam zarzucają, że my chcemy ciemności. Absolutnie nie! My walczymy o prawidłowe oświetlenie, żeby ulice, chodniki, parki były oświetlone lepiej i niższym kosztem, bez marnowania energii. Trzeba więc zwracać uwagę na to, w jaki sposób światła używamy, czy oświetlamy to, co powinniśmy, wtedy, kiedy tego potrzebujemy i odpowiednią mocą – wtóruje mu dr hab. Tomasz Ściężor. Jak wskazuje, na początek warto zadbać choćby o prawidłową konstrukcję lamp czy odpowiednie światło w popularnych, bo tanich żarówkach LED. – Światło lamp powinno być skierowane punktowo w dół, a żarówki LED-owe powinny mieć światło barwy zbliżonej do ciepłej, a nie białej czy niebieskiej, bo to sprawia, że łuna miejska jest jaśniejsza. Do tego kiedy nie ma prawie ruchu pieszego czy ulicznego, czyli nocą np. po godz. 1, lampy mogą być wyłączane albo przygaszane, a kiedy pojawia się obiekt np. samochód, to czujniki ruchu wykrywają go i lampa rozświetla się mocniej na kilka minut – dodaje ekspert.

Niektóre z tych rozwiązań wprowadzono w Sopotni Wielkiej w Beskidzie Żywieckim. Od lat prężnie działa tam Stowarzyszenie Polaris, które zajmuje się edukacją na rzecz prawidłowego oświetlenia. Włodarzy gminy i mieszkańców tej wsi udało się już przekonać do wymiany całego oświetlenia ulicznego na nieemitujące zbędnego światła w niebo, a także stworzenia tam obszaru ochrony ciemnego nieba. Dziś miejscowość na Żywiecczyźnie jest swojego rodzaju mekką dla miłośników astronomii, bo nocą można tam podziwiać najpiękniejsze zjawiska i obiekty, w tym m.in. Drogę Mleczną.

– Działania w Sopotni Wielkiej dały efekty. Jak się teraz wjeżdża do miejscowości, to wszystko jest ładnie oświetlone, a z zewnątrz, z oddali jej nie widać – mówi dr hab. Tomasz Ściężor. Wieś jest przykładem miejscowości, która pokazuje, jak umiejętnie zarządzać równocześnie oświetleniem i nocą, a w Polsce pionierem tego, co w niektórych krajach staje się coraz powszechniejsze. A mianowicie tworzenia lighting master plans i darkness plans dla miast, czyli odpowiednio strategii oświetlenia i „wygaszania” miast.

– Aktualnie wiele miast rekalibruje lighting master plans do darkness plans, czyli odpowiednio planów strategii oświetlenia do planów „wygaszania” miast. Pozwala to sukcesywnie wymieniać i zmniejszać natężenie oświetlenia oraz kontrolować powstawanie nowego tak, aby nie przyczyniało się do powiększania problemu zanieczyszczania światłem – mówi dr inż. arch. Magdalena Zienowicz. I dodaje, że jednym z najbardziej pozytywnie wyróżniających się pod względem walki ze smogiem świetlnym miast na świecie jest Genewa.

– Najpierw stworzono tam lighting plan, który obowiązywał od 2010 do 2019 roku. Była to strategia skupiona na obniżeniu konsumpcji energii oraz poprawie jakości oświetlenia. I faktycznie, udało im się uzyskać oszczędności zużywania energii elektrycznej o około 35 proc. A teraz miasto obrało nowy kierunek: darkness plan, czyli zmniejszania ilości światła i wprowadzenia zrównoważonej polityki oświetleniowej. Celem jest doprowadzenie do stanu równowagi, aby przestrzenie publiczne były wystarczająco oświetlone i mogła się tam odbywać działalność człowieka, a jednocześnie, żeby było wystarczająco ciemno, aby nie szkodzić naturze i ekosystemom – dodaje.

Polska ślepota

A w Polsce? – Przed nami bardzo długa droga. Niestety nie potrafimy zarządzać nocą. Nie tworzymy holistycznych planów ani strategii. A bez tego trudno będzie uporządkować obecny chaos świetlny. Mamy ewidentną lukę prawną. Brakuje standardów oświetlenia zewnętrznego zarówno w przestrzeni prywatnej, jak i publicznej. Trzeba też podnosić świadomość mieszkańców i włodarzy, aby wspólnie przyczynić się do nocnej regeneracji miast – mówi dr inż. arch. Magdalena Zienowicz.

Z tą świadomością faktycznie nie jest najlepiej. TNS Polska w 2015 roku na zlecenie Ministerstwa Środowiska zbadał znajomość problemu. Wśród ankietowanych tylko 5 proc. znało pojęcie zanieczyszczenia światłem. Nawet jeśli dziś poziom wiedzy jest nieco wyższy, to prawo o zanieczyszczeniu światłem milczy. Brakuje przepisów i norm, które pozwalałyby np. określić, czy w naszym sąsiedztwie mamy do czynienia z zanieczyszczeniem światła, czy też nie. A bez termometru trudno zdiagnozować chorobę.

– Obowiązujące prawo w sposób znikomy odnosi się do problemu zanieczyszczenia światłem, które nie stanowi nawet pojęcia prawnego. W ustawie Prawo ochrony środowiska pojawia się zanieczyszczenie wody, gleby, powietrza, ale światła już nie. Brakuje spójnych i kompleksowych regulacji, które jednoznacznie określałyby standardy dla oświetlenia zewnętrznego: zarówno publicznego, jak i prywatnego. Nie ma również konkretnych zasad planowania, projektowania, użytkowania oraz instalowania urządzeń infrastruktury oświetlenia zewnętrznego. Stanowi to poważną lukę prawną, wymagającą pilnej interwencji prawodawcy – mówi dr Katarzyna Szlachetko, kierownik programu badawczego „Good Light Law” przy Instytucie Metropolitalnym. Dr Szlachetko wraz z interdyscyplinarnym zespołem badawczym w czerwcu tego roku wydała Memorandum dotyczące ustanowienia regulacji w zakresie zrównoważonej polityki oświetlenia zewnętrznego. – Istnieją metodyki referencyjne oraz technologie umożliwiające dokładne pomiary oraz monitorowanie dopuszczalnej i „bezpiecznej” emisji światła pochodzącego z zewnętrznych instalacji oświetleniowych. Ich zastosowanie umożliwia bieżącą kontrolę przestrzegania przyjętych standardów oświetleniowych. Dopóki jednak nie będą określone prawnie, to problem szkodliwej emisji sztucznego światła będzie narastał i trudno będzie walczyć z tą kategorią zanieczyszczenia – dodaje dr Szlachetko.

Problem w tym, że Memorandum to nie pierwszy taki apel. Poprzednie u przedstawicieli władzy wywoływały co najwyżej wzruszenie ramion. – To prawda, że nie był to priorytet żadnej władzy. Wierzymy jednak, że kropla drąży skałę, a inspiracją dla polskiego prawodawcy będą inicjatywy legislacyjne podejmowane w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej – dodaje dr Szlachetko.

– Całkiem niedawno niewiele osób wiedziało o smogu, a potem lawina ruszyła i dziś świadomość problemu jest powszechna. Trwają wymiany pieców, ludzie sami kontrolują stan powietrza, chcą, aby w ich okolicy były stacje pomiarowe. Jest szansa, że i ze świetnym smogiem będzie podobnie. Niestety, na razie jednak Polska jest coraz jaśniejsza. Jeśli nie zajmiemy się problemem zanieczyszczenia światłem w naszym kraju już teraz, to przyszłość paradoksalnie widzę w czarnych barwach – kończy Kołomański.

Źródło: https://spidersweb.pl/

The post Oślepia nas świetlny smog. Przyszłość rysuje się w coraz ciemniejszych barwach first appeared on FUNDACJA R&D HUB.

]]>
Konferencja Klimatyczna COP26 w Glasgow – kilka uwag prawnych na temat legitymizacji https://fundacjardhub.buzz/analizy/konferencja-klimatyczna-cop26-w-glasgow-kilka-uwag-prawnych-na-temat-legitymizacji/ Wed, 03 Nov 2021 09:06:19 +0000 https://fundacjardhub.buzz/?p=1237 Autor: dr Joanna Siekiera – Wydział Prawa, Uniwersytet w Bergen, Norwegia & Instytut Nowej Europy Konferencje ONZ w sprawie zmian klimatu (United Nations Climate Change Conferences) to coroczne szczyty odbywające się na podstawie prawnej Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (United Nations Framework Convention on Climate Change, UNFCCC), ale także jako formalne spotkania stron (sygnatariuszy) tejże Konwencji. Stąd też funkcjonuje bardzo popularna nazwa tych corocznych spotkań jako Konferencji Stron (Conference of the Parties, COP). UNFCCC została podpisana 9 maja 1992 roku, ale ratyfikowana ją (weszła w życie w obrębie porządków prawnych państw sygnatariuszy) dopiero dwa lata później, dnia…

The post Konferencja Klimatyczna COP26 w Glasgow – kilka uwag prawnych na temat legitymizacji first appeared on FUNDACJA R&D HUB.

]]>

Autor: dr Joanna Siekiera – Wydział Prawa, Uniwersytet w Bergen, Norwegia & Instytut Nowej Europy

  • Obecnie normami Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC) związanych jest aż 165 sygnatariuszy oraz 197 stron Konwencji (196 państw oraz jedna międzyrządowa organizacja współpracy regionalnej, tj. Unia Europejska).
  • Niniejszy artykuł wskazuje na wartość prawną, ową legitymizację, jaką państwa sygnatariusze nadały Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, aby przeciwdziałać negatywnym skutkom zmian klimatycznych. Tutaj najważniejsze będzie tworzenie norm prawnych na postawie prawnej Konwencji. Służą temu Protokoły.
  • Państwa-sygnatariusze zdecydowały się na opracowanie bardziej efektywnego dokumentu niż Protokół z Kioto i jego nowelizacji z Dohy, aby wiele państw (głównie tzw. blok BRICS – Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA) nie mogło posługiwać się kartą „biednych, rozwijających się państw” i tym samym być prawnie zwolnionym z obowiązków Konwencji.
  • Brak przedstawicielstwa prawnego (fizycznego) głów państw Japonii, RPA, Chin, Rosji, Iranu, Meksyku i Brazylii, dobitnie wpłynie na brak możliwości przekazywania kompetencji prawnych (urzędowych i formalnych) w zakresie decyzyjności, negocjacji i wreszcie stanowienia norm prawa międzynarodowego.

Konferencje ONZ w sprawie zmian klimatu (United Nations Climate Change Conferences) to coroczne szczyty odbywające się na podstawie prawnej Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (United Nations Framework Convention on Climate Change, UNFCCC), ale także jako formalne spotkania stron (sygnatariuszy) tejże Konwencji. Stąd też funkcjonuje bardzo popularna nazwa tych corocznych spotkań jako Konferencji Stron (Conference of the Parties, COP).

UNFCCC została podpisana 9 maja 1992 roku, ale ratyfikowana ją (weszła w życie w obrębie porządków prawnych państw sygnatariuszy) dopiero dwa lata później, dnia 21 marca 1994 roku. Dlaczego? Zgodnie bowiem z Art. 20 Konwencji, państwa i inne podmioty (wyspecjalizowane agencje ONZ, państwa strony Statutu Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, regionalne organizacje integracji gospodarczej obecne na tzw. „Szczycie Ziemi” w Rio de Janeiro w dniach 3-14 czerwca 1992 roku) miały określony czas na rozważenie podpisania i przyjęcia norm Konwencji.

Nomen omen, UNFCCC nazywana jest także „Konwencją z Rio”. Jest ona jednym z trzech siostrzanych dokumentów, które stanowią formalny efekt szczytu klimatycznego w Brazylii w 1992 roku. Kolejnymi umowami międzynarodowymi, także nazywanymi konwencjami z Rio są Konwencja ONZ o różnorodności biologicznej z 5 czerwca 1992 roku (United Nations Convention on Biological Diversity, CBD) oraz Konwencja ONZ o zwalczaniu pustynnienia z 14 października 1994 roku (United Nations Convention to Combat Desertification).

Sekretariat Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu znajduje się w Bonn w Niemczech, a pierwszy szczyt, tzw. COP1, odbył się w 1995 roku w Berlinie. Obecnie normami UNFCCC związanych jest aż 165 sygnatariuszy oraz 197 stron Konwencji (196 państw oraz jedna międzyrządowa organizacja współpracy regionalnej, tj. Unia Europejska).[1]

Należy zwrócić uwagę na normę wyrażoną w treści Art. 24, jakoby nie można było zgłaszać zastrzeżeń (reservations) do Konwencji. Jest to bowiem niezbyt powszechne w prawie międzynarodowym rozwiązanie formalne mające zapobiec wybiórczemu stosowaniu prawa stworzonego przez UNFCCC, a tym samym ostatecznego osłabienia skutków prawnych i faktycznych oraz niedostatecznemu spełnieniu głównego założenia dokumentu „zwalczania niebezpiecznej ingerencji człowieka w system klimatyczny.”[2]

Zgodnie z treścią Art. 2, ust. 1, lit. d Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów z dnia 23 maja 1969 roku: „zastrzeżenie oznacza jednostronne oświadczenie, jakkolwiek byłoby ono sformułowane lub nazwane, złożone przez państwo przy podpisaniu, ratyfikacji, przyjęciu, zatwierdzeniu lub przystąpieniu do traktatu, mocą którego zmierza ono do wykluczenia lub modyfikacji skutku prawnego pewnych postanowień traktatu w ich zastosowaniu do tego państwa.”[3]

Niemniej, kilka państwa, głównie mikropaństw z Pacyfiku Południowego, tj. Fidżi, Kiribati, Nauru, Papua Nowa Gwinea, Wyspy Salomona, Tuvalu, zdecydowało się na dodanie własnych deklaracji – specjalnych dodatkowych tekstów prawnie je wiążących, w postaci aktu jednostronnego wskazującego na wolę państwa w sprawie międzynarodowej. Warto tu przywołać treść takiej deklaracji:

Rząd Nauru oświadcza, że rozumie, iż podpisanie Konwencji nie będzie w żaden sposób stanowić zrzeczenia się jakichkolwiek praw wynikających z prawa międzynarodowego dotyczących odpowiedzialności państwa za negatywne skutki zmian klimatu oraz że żadne postanowienia Konwencji nie mogą być interpretowane jako odstępstwa od zasady ogólnego prawa międzynarodowego.

„Rząd Wysp Salomona uznaje arbitraż za przymusowy, zgodnie z procedurami, które zostaną przyjęte przez Konferencję Stron [COP] tak szybko, jak to możliwe, w załączniku dotyczącym arbitrażu”.

Owe deklaracja stanowią oczywiście prawne zapewnienie (potwierdzenie, powielenie w odrębnej części umowy multilateralnej) swoich uprawnień wynikających z doktryny prawa międzynarodowego (lex generalis), tak prawa traktatowego, jak Konwencja o prawie morza z 10 grudnia 1982 roku (United Nations Convention on the law of the sea, UNCLOS) jak i prawa zwyczajowego, głównie w obliczu druzgocących zmian oceanicznych względem państw wyspiarskich, detalicznych czy nabrzeżnych[4].

Do Konwencji dołączono dwa aneksy, które wielokrotnie są mylone i niewłaściwie interpretowane, gdyż nie stanowią dwóch osobnych zbiorów, a wymienione w nich państwa figurują często w każdym ze zbiorów. Otóż Aneks I wymienia kraje uprzemysłowione, które zostały mocną UNFCCC zobowiązane do regularnego składania sprawozdania na temat swojej polityki i środków dotyczących zmian klimatycznych, w tym kwestii regulowanych protokołem z Kioto (w przypadku krajów, które go ratyfikowały), a dotyczy to także Polski.

Aneks II wymienia zaś strony będące państwami rozwiniętymi oraz inne strony rozwinięte które mają ponieść skutki zmian klimatycznych poprzez pozbawienie nowych i dodatkowych środków finansowych, a także pomóc państwom rozwijającym się także poprzez przeniesienie technologii służącej temu celowi.

Wreszcie kraje rozwijające się (strony nieobjęte ani załącznikiem (aneksem) I, ale również nie wymienione w załączniku II) zostały zobowiązane do przedstawiania bardziej ogólnych sprawozdanń na temat swoich działań, zarówno w zakresie przeciwdziałania zmianom klimatu, jak i przystosowania się (prawnym oraz faktycznym) do ich skutków, jednakże rzadziej niż państwa wymienione w aneksie I. Dodatkowo ich raportowanie jest uzależnione od uzyskania środków na przygotowanie raportów, opłacenie ekspertów międzynarodowych, tłumaczy etc., co stanowi często bardzo uciążliwą przeszkodę szczególnie w przypadku krajów najsłabiej rozwiniętych.

Legitymizacja, za Słownikiem Języka Polskiego oznacza «nadanie czemuś mocy prawnej» bądź «uznanie jakiegoś systemu politycznego za najbardziej odpowiedni dla danego typu społeczeństwa». Niniejszy artykuł wskazuje na wartość prawną, ową legitymizację, jaką państwa sygnatariusze nadały Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, aby przeciwdziałać negatywnym skutkom zmian klimatycznych. Tutaj najważniejsze będzie tworzenie norm prawnych na postawie prawnej Konwencji. Służą temu Protokoły.

Należy wreszcie być świadomym zamienności, ale wciąż synonimiczności pojęć „traktat”, „umowa”, „porozumienie”, „konwencja” etc., jako że zgodnie z cytowaną już Konwencją o prawie traktatów, „traktat oznacza międzynarodowe porozumienie między państwami, zawarte w formie pisemnej i regulowane przez prawo międzynarodowe, niezależnie od tego, czy jest ujęte w jednym dokumencie, czy w dwóch lub więcej dokumentach, i bez względu na jego szczególną nazwę.[5]

Protokół jest zatem umową międzynarodową powiązaną z istniejącą konwencją, ale stanowi odrębną i dodatkową umowę, która musi zostać podpisana i ratyfikowana przez strony danej konwencji, aby stać się wiążąca. Protokoły zazwyczaj wzmacniają konwencję poprzez dodanie nowych, bardziej szczegółowych zobowiązań.[6]

Zgodnie z Art. 17 UNFCCC, Strona może na każdej zwyczajnej sesji przyjmować protokoły do Konwencji, jednak tekst każdego proponowanego protokołu winien być co najmniej sześć miesięcy przed taką sesją. Oznacza to zatem, iż nie można ad hoc, podczas sesji czy szczytu wysuwać pomysłów wynegocjowani czy przyjęcia protokołu. Dodatkowo, tylko Strony Konwencji mogą być stronami protokołu. W przeciwnym bowiem razie jakiekolwiek zewnętrzne czynniki (bądź jednostki – państwa czy inni aktorzy niepaństwowi, non-state actors, NSA) mogłyby mieć wpłynąć na główny cel Konwencji, co z kolei mogłoby nie być zgodne z interesami czy polityką sygnatariuszy. Wreszcie decyzje na mocy dowolnego protokołu są podejmowane wyłącznie przez Strony danego protokołu. A contrario, 197 Stron Konwencji nie jest zobowiązanych do przestrzegania danego protokołu.

Słynny Protokół z Kioto został przyjęta 11 grudnia 1997 roku, ale ze względu na złożony proces ratyfikacyjny wszedł on w życie 8 lat później (!) 16 lutego 2005 roku. Obecnie stronami Protokołu z Kioto jest 192 państw. Dokument opiera się na postanowieniach UNFCCC i jest zgodny ze strukturą państw opartą na aneksach. Wiąże tylko kraje rozwinięte i nakłada na nie większe obciążenia zgodnie z zasadą „wspólnej, ale zróżnicowanej odpowiedzialności i odpowiednich zdolności”. Nowelizacja z Doha (Doha Amendment) do została przyjęta na drugi okres rozliczeniowy (2013-2020). Jednak umowa z Kataru nie weszła jeszcze w życie, gdyż do wejścia w życie nowelizacji wymaganych jest 144 umów ratyfikacyjnych[7].

Dlatego państwa zdecydowały się na opracowanie bardziej efektywnego dokumentu, aby wiele państw (głównie tzw. blok BRICS – Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA) nie mogło posługiwać się kartą „biednych, rozwijających się państw” i tym samym być prawnie zwolnionym z obowiązków Konwencji oraz Protokołu z Kioto.  Porozumienie paryskie (Paris Agreement) został przyjęty przez 196 Stron podczas COP21 w Paryżu dnia 12 grudnia 2015 r. i wszedł w życie 4 listopada 2016 r. Jest to prawnie wiążący traktat międzynarodowy dotyczący zmian klimatu, którego celem jest ograniczenie globalnego ocieplenia do znacznie poniżej 2, najlepiej do 1,5 stopnia Celsjusza, w porównaniu do poziomów sprzed epoki przemysłowej.

Porozumienie paryskie postrzegane jest jako punkt zwrotny w wielostronnym procesie przeciwdziałania skutkom zmian klimatu, ponieważ po raz pierwszy w historii umowa międzynarodowa połączyła wszystkie narody (państwa rozwinięte i rozwijające się) we wspólnej sprawie, aby podjąć prawne i faktyczne wysiłki na rzecz walki ze zmianami klimatu. Do 2020 roku państwa przedstawiły swoje plany działań na rzecz klimatu znane jako wkłady określone na poziomie krajowym (nationally determined contributions, NDC). Narzędzie to umożliwia śledzenie postępów bądź braków w egzekwowaniu postanowień Porozumienia i szukanie rozwiązań na wolniejsze niż zobowiązane działania.

Od COP26 w Glasgow w dniach 1-12 listopada 2021 roku nie należy się jednak spodziewać żadnego „Protokołu z Glasgow”. Takie bowiem plany nie zostały przedstawione co najmniej 6 miesięcy wcześniej, co jest wymogiem traktatowym z UNFCCC, opisanym wyżej. Wreszcie brak przedstawicielstwa prawnego (fizycznego) głów państw Japonii, RPA, Chin, Rosji, Iranu, Meksyku i Brazylii, dobitnie wpłynie na brak możliwości przekazywania kompetencji prawnych (urzędowych i formalnych) w zakresie decyzyjności, negocjacji i wreszcie stanowienia norm prawa międzynarodowego.

Bo choć większość państw rozwijających się z Afryki czy Oceanii nie miało logistycznej możliwości przyjazdu do Szkocji (szczepionki, obowiązkowe kwarantanny, wydłużony czas podróży i pobytu w hotelach), a tym samym zostały one fizycznie pozbawione swego prawnomiędzynarodowego uprawnienia ius tractatuum (lub ius contrahendi – a zatem prawa do zawierania traktatów, także kontaktów, gdyż wszak nazwa nie przesądza o wartości prawnej takiego międzynarodowego aktu pisanego), to światowe potęgi gospodarcze (Rosja i Chiny) oraz wschodzące mocarstwa (Brazylia) celowo zdecydowały się jedynie na wirtualny udział w wydarzeniu, obniżając jego polityczną rangę w swoich narodowych agendach.

Obserwujemy retorykę o „ostatnich szansach” na ocalenie legitymizacji Porozumienia Paryskiego z 2015 roku. Należy zatem oczekiwać, iż kolejny szczyt klimatyczny w Szkocji – odbywający się w tle sporów wokół kolejnego referendum niepodległościowego tej części Zjednoczonego Królestwa Wielkie Brytanii i Irlandii Północnej – nie przyniesie nowych rozwiązań prawnych, a jedynie potwierdzi ustalenia zawarte już w Porozumieniu paryskim.

Autorka jest prawnikiem międzynarodowym, doktorem nauk społecznych w dziedzinie nauk o polityce publicznej. Wykłada na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Bergen w Norwegii. Była stypendystką rządu Nowej Zelandii na Uniwersytecie Victorii w Wellington. Jej specjalizacja to prawo dyplomatyczne i prawo wojenne, regionalizacja, prawno-polityczne relacje państw, głównie na Pacyfiku Południowym.


[1] United Nations Treaty Collection, United Nations Framework Convention on Climate Change: https://treaties.un.org/pages/ViewDetailsIII.aspx?src=IND&mtdsg_no=XXVII-7&chapter=27&Temp=mtdsg3&clang=_en (dostęp 2.11.2021).

[2] Ramowa konwencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, sporządzona w Nowym Jorku dnia 9 maja 1992 roku (Dz. U. 1996 nr 53 poz. 238).

[3] Konwencja Wiedeńska o Prawie Traktatów sporządzona w Wiedniu dnia 23 maja 1969 roku (Dz. U. 1990 nr 74 poz. 439).

[4] J. Barnett, J. Campbell, Climate Change and Small Island States: Power, Knowledge and the South Pacific, Earthscan, Londyn 2010; Pacific Islands Forum Special Leaders’ Retreat, 3 February 2021.

[5] Art. 2, ust. 1, lit. a.

[6] United Nations Climate Change, Glossary of climate change acronyms and terms: https://unfccc.int/process-and-meetings/the-convention/glossary-of-climate-change-acronyms-and-terms#p (dostęp 2.11.2021).

[7] United Nations Climate Change, Kyoto Protocol bodies: https://unfccc.int/process/the-kyoto-protocol/kyoto-protocol-bodies#:~:text=The%20Conference%20of%20the%20Parties,same%20period%20as%20the%20COP (dostęp 2.11.2021).

The post Konferencja Klimatyczna COP26 w Glasgow – kilka uwag prawnych na temat legitymizacji first appeared on FUNDACJA R&D HUB.

]]>